Obserwatorzy

wtorek, 11 marca 2014

Zdrowo zacząć dzień...



         Witajcie! Znacie sposób na szybkie poprawienie nastroju i dobry humor na cały dzień, a do tego, żeby było zdrowo? Ja znam i stosuję, jak tylko mam okazję. Właściwie, okazja jest codziennie. Szkoda tylko, że mam mało odwagi zimą... No, ale wiosna idzie, więc czas na regularne poprawianie nastroju i zdrowia.
         Mowa o chodzeniu po rosie na trawie, śniegu, a jak nie ma śniegu, to może być cudnie oszroniona trawa o 5.30 raniutko :-)  Generalnie, chodzi o rosoterapię. Jest to bardzo szeroki temat i odmian rosoterapii jest kilka. Ja uwielbiam chodzić po rosie, choć szronem i śniegiem też nie pogardzę. Samopoczucie po tych kilku minutach jest wspaniałe. I nie wiem, czy uwierzycie, ale chce się chcieć, przez cały dzień i jeszcze dłużej :-) Fantastyczna sprawa. Trzeba sprawdzić, bo nie da się opisać wrażenia zetknięcia ciepłej stopy z zimną rosą, z trawą mięciutką jak perski dywan. Wrażenia mało komu znane. Najpierw nogi zmarzną, co jest oczywiste, ale po chwili zaczynają się robić ciepłe. Wystarczy kilka minut chodzenia po takiej trawie. Potem z uśmiechem od ucha do ucha, biegnie się do domu, myje stopy pod chłodną, a za chwilkę ciepłą wodą, ubiera ciepłe skarpety i delektuje pozytywną energią. Nogi robią się zaraz bardzo ciepłe. Na koniec to, co lubimy czyli kawa, kakao, herbata i można zaczynać dzień.
         Teraz jest pora porannych przymrozków, trawa oszroniona, zimno, jeszcze czasami ciemnawo. Jednak już od maja na trawie, raniutko, jest pięknie mieniąca się w słońcu rosa. Małe kropelki, które odbijają w sobie zieleń świeżej trawy i słońce. Są jak rozbita na milion części tęcza. Uwielbiam ten widok.





     Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że rano, gdy na trawie rosa, nie znajdzie się tych wszystkich potworów, które żądlą, bo one w takiej rosie giną. Wszystkie osowate, bąkowate i inne takie śpią jeszcze długo, więc śmiało można korzystać z trawy.  Latem widywałam pomrowiki - ślimaki, ale one mnie bawią, bo wyglądają komicznie. Te ich rogi... ;-)


Trawa z rana teraz sztywna niczym woźna w szkole, ale o niebo przyjemniejsza od owej woźnej ;-) Nieważne, bo chodzi o kontakt ciepłej stopy z zimnym i mokrym. Moje poranne piżama - party zaliczone :-)



        Zdjęcia poniżej robiłam biegając na boso wokół domu. I nie myślcie, że ja te zdjecia robiłam dokładnie i długo. To był ekspresssss, bo trawa zimnaaaaa ;-) Ale ładnie to jeszcze wygląda nad ranem. Na szczęście szybko słoneczko wychodzi, więc, gdy ja do pracy gonię na 8.00, po szronie nie ma śladu.









          Kochani, bardzo polecam rosoterapię, bo dobrze robi i na ciało i na umysł. To lepsze niż antybiotyki. Jutro też idę w trawę. Jak mi się uda, wyślę tej dobrej energii do każdego po troszku :-) Tymczasem ściskam serdecznie i pozdrawiam każdą bosą i okutą w skarpetkę stopę :-)

         P.S. Dziś po południu pośmigałam znów na moim niebieskim rumaku, niecałe 15 km, ale szczyt szczęcia mnie ogarnął po takiej leśnej przejażdżce, tym bardziej, że pogoda wymarzona. Pełne słońce, ptaki wśród drzew krzyczące coś do mnie czy do siebie...nie wiem, kaczek na stawach chyba ileś odmian, bo małe i duże, ładne jak z katalogu, znów łabędzie pływały parami, więcej niż ostatnio. Znaczy to, że mimo zapowiadanego oziębienia w przyszłym tygodniu, zima poszła, a wiosna się pcha w najlepsze :-)




21 komentarzy:

  1. Na pewno jest to zdrowe dla organizmu i mocno hartujące, ale trzeba mieć swoją czystą trawę. Jazda rowerem zawsze mi dobrze robi. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda Aniu, bez własnej trawy ciężko. Choć można coś wymyślić, jesli sie bardzo chce, bo jak mawia moja mama..."nie ma rzeczy niemożliwych" ;-)

      Usuń
  2. Grunt to hartowanie:)
    A ja jestem od kilku dni chora, więc nie skorzystam z rosoterapii,
    Kiedyś, dawno temu w lecie zdarzało mi się chodzić boso po trawie pokrytej jeszcze rosą.
    Aby do wiosny:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdroszcze Ci ze masz gdzie stawiać te stopy:-) i tych wycieczek tez zazdroszcze! Uwielbiam takie zycie

    OdpowiedzUsuń
  4. o rany a mi już zimno w stopy po samym spojrzeniu na Twoje bose nogi hihi

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. No, no, no - pozazdrościć hartu i zielonej trawki :). Kochana, jestem zachwycona Twoim pięknym, niebieskim rowerem! Chylę czoła w kwestii pomysłu i wykonania. Jeśli mogę zapytać jaką farba malowałaś? Potrzebne było jakies specjalne przygotowanie podłoża? Pozdrawiam ciepło M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całą ramę trzeba przetrzeć porządnie papierem ściernym drobnoziarnistym. Potem przetrzeć jakimś rozpuszczalnikiem i malować. Nie cierpię papieru ściernego i miałam nadzieję, że mnie w tym, jak zawsze wyręczy mąż, ale nie chciał za nic, bo uznał, że mam sobie sama od a do z rower odnowić. I nie było wyjścia. Farba, już Ci napiszę...kupiona w Castoramie, na etykietce jest też wśród możliwych malowanych powierzchni, narysowany rower, dlatego do rowerów typowo się nadaje. Ta moja jest akurat matowa, ale są różne. Firma Platinum colors, seria Dupli color, ciemnoniebieska nr 5010. Bardzo ładny kolor, choć jest tych farb pełno, ta jedyna była z oznaczeniem, że można rowery.

      Usuń
  6. no nie wiem! Taka pewna dzikość bije z takiego biegania. A ja raczej taki zapiecek jestem i tak bosą nogą na zimne... brrrrr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ całe piękno w tej dzikości. To właśnie tak działa na wszystkie zmysły, to chodzenie boso po trawie, bo jest naturalne. A nie w buciorach ;-) Spróbuj kiedyś kochana :-)

      Usuń
  7. Gosiu ! Rosoterapię próbuję od jutra / na Twoją odpowiedzialność / :-)
    Niebieskim rowerem zachęciłaś mnie do zmian mojego... Nie będę przemalowywać, ale ozdobię kosze i kierownicę; Twój ulubiony film : nie oglądałam, za to czytałam sagę Niebieski rower Regine Deforges. Bardzo mi się podobała, choć uważam, że to plagiat / równie ulubionej / Przeminęło z wiatrem. Film na podstawie książki?
    Gosiu! Córcia zdrowa?
    Ściskam Cię i zapraszam czasem do siebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, słyszałam, że psy wieszają właśnie na książce, że plagiat itd. Ja uważam, że film jest zrobiony świetnie, a do tego ta muzyka... Piękny film. Córcia zdrowa, dziękuję :-) A rower, oj można ozdobić na milion sposobów, mam kilka ulubionych sklepów internetowych, w których cuda, jakie oglądałam tylko w Skandynawii :-)

      Usuń
  8. Człowiek to się jednak uczy przez całe życie, pierwszy raz słyszę o rosoterapii, kiedyś muszę spróbować!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. He he juz widze reakcje moich sąsiadów jak wybiegam w pizamie z bloku i po trawie ganiam:)))) Ale moze kiedyś, na swojej całkiem prywatnej trawce....oby:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tego Ci życzę, takiej pięknej, zielonej trawy u siebie, takiej tylko Twojej :-)

      Usuń
  10. Zaintrygowalas mnie Gosiu. Chyba sie skuszę :)))))s.

    OdpowiedzUsuń
  11. Często tak robiłam, jak mieszkałam na wsi. Nawet po śniegu biegałam boso :) A teraz mieszkam w bloku i jedyne, co mogę spotkać na trawniku o 5.30 rano to psie kupy. A jakbym w taką wdepnęła, to by mnie to pewnie nastroiło na cały dzień, niekoniecznie pozytywnie :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie wiem, o czym mowa. Gdy mieszkałam 8 lat w legnickim rynku, to trawnika jak na lekarstwo, a jak się już znalazł, to kup psich było więcej niż samej trawy. Polskie realia i kultura osobista narodu :-(

      Usuń
  12. Mówisz że i po śniegu można sobie dla zdrowotności wczesnym rankiem po pomykać, no to jutro spróbuję- bo z zazdrością patrzę na fotograficzne dowody Twojej radosnej energii i chęci do życia. Pozdrawiam. Ala :o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A można Alu, można. Spróbuj :-) Pozdrawiam ciepło :-)

      Usuń
  13. Wow...odważna jesteś wychodzić tak z samego rana....ja jestem ciepłolubna i chyba bym zawału dostała.....:)))) a ta na poważnie to to samo zdrowie jest !!!! Pozdrawiam ciepło :))))

    OdpowiedzUsuń
  14. Takie oszronione cudeńka zachwycają mnie bez reszty. Mają w sobie coś eterycznego, magicznego, co sprawia, że można by oglądać je godzinami:-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz, cieszę się, że jesteś i... zapraszam ponownie:-)